Świerk, zimowy sojusznik

Jest u nas na wsi taki zwyczaj, że wokół domów sadzi się świerki pospolite (Picea abies). A może raczej powinnam napisać – był. Dawniej. Bo teraz coraz częściej nie sadzi się nic. Albo zakłada grzecznie ulizane trawniczki.

Pozostało jednak w okolicy jeszcze sporo pojedynczych, porozrzucanych wśród pól zagród otulonych świerkami niczym troskliwymi ramionami. Świerkami prostymi jak strzała. Stojącymi blisko siebie, pień przy pniu, w zwartym szyku. Takie świerko-płoty tworzą naturalną, niezwykle szczelną ochronę przed wiatrem. A ten, tutaj na Pomorzu potrafi pokazać swoją moc.

Moje gospodarstwo, czyniąc zadość lokalnej tradycji również otaczają świerki. Aż ciężko mi uwierzyć jak szybko potrafią rosnąć. Jeszcze niecałe 10 lat temu część z nich sięgała mi do głowy. Mogłam przed nimi stawać jak równa z równym. Teraz są tak potężne, że pod okapem ich gałęzi można by urządzić sobie mały, przytulny domek. Jako najwyższe punkty w krajobrazie chronią przed piorunami podczas letnich burz, przed jesiennymi wichurami i zamieciami zimą. I służą, na wiele sposobów jako podręczna apteczka. Dobrze mieć takich przyjaciół na wyciągnięcie ręki.

świerk w śniegu

Surowcem leczniczym są igły, pączki i gałązki. Zawierają m.in. olejek eteryczny, żywicę, flawonoidy, seskwiterpeny, glikozydy, fenolokwasy, antocyjany, cukry. Są bogate w witaminę C (nawet do 400 mg/100g), zawierają także prowitaminę A oraz witaminę P.

Igliwie najlepiej zbierać od początku stycznia do końca lutego. W tym czasie poziom witaminy C osiąga w nim swoje apogeum. W okresie letnim jej stężenie spada aż o połowę. Wspaniałomyślność świerka jest nie do przecenienia. Właśnie zimą, kiedy nasze zapotrzebowanie na kwas askorbinowy jest największe możemy korzystać z jego hojności. Przyroda ma nad nami pieczę.

Świerk to prawdziwy sojusznik w walce z przeziębieniem. Działa przeciwkaszlowo, wykrztuśnie, przeciwgorączkowo, napotnie, przeciwzapalnie, antyseptycznie, niweluje ból gardła. Wzmacnia cały organizm. Jest skuteczny w leczeniu stanów zapalnych przewodu pokarmowego, bólu brzucha, biegunki, przy problemach z trawieniem, dolegliwościach wątroby, kamicy żółciowej i zastojach żółci. Reguluje procesy przemiany materii. Wyraźnie zwiększa diurezę. Jest pomocny w wielu dolegliwościach skórnych, bólach mięśni i stawów. Oprócz tego ma działanie uspokajające, koi nerwy i ułatwia zasypianie.

świerkowe igliwie zmielone

Zanim przystąpi się do robienia świerkowych przetworów dobrze jest igliwie rozdrobnić. I tu każdy sposób, który przynosi pożądany efekt jest dobry. Wykorzystaj po prostu to, co masz pod ręką. Ja zebrane igliwie zmieliłam w maszynce do szatkowania warzyw. Zajęło to trochę czasu. Maszynka grzała się z wysiłku, więc co parę minut musiałam dać jej odetchnąć. Zielarstwo to dobra szkoła cierpliwości.

Rozdrabnianie ziół jest bardzo ważne. Poprzez uszkodzenie ścian komórkowych następuje lepsza ekstrakcja. Do użytego przez nas rozpuszczalnika (wody, oleju, alkoholu) łatwiej przechodzą zawarte w surowcu związki czynne. Nasz ziołowy lek posiada dzięki temu większą moc leczniczą.

Odwar z igliwia świerkowego

3 łyżki igliwia zalewamy 2 szklankami zimnej wody. Podgrzewamy pod przykryciem na wolnym ogniu. Gotujemy 5-10 minut. Odstawiamy na pół godziny. Przecedzamy przez sito. Pijemy trzy razy dziennie po szklance. Można dosłodzić miodem lub dodać odrobinę cynamonu.
Odwar jest bardzo skuteczny w leczeniu przeziębień, zapalenia gardła i kaszlu. Oczyszcza drogi oddechowe z zalegającej wydzieliny. Działa bakteriobójczo i hamuje rozwój grzybów w obrębie układu oddechowego i pokarmowego.
Odwar można wykorzystać również do sporządzania kompresów w przypadku chorób bakteryjnych skóry, stłuczeń, zranień. Wystarczy namoczyć miękką tkaninę w mocnym odwarze i przykładać na chore miejsca. Przy bólach stawowych i mięśniowych lepiej sprawdzi się okład ze zmielonych igieł. Mieszamy je z wodą i gęstą papkę nakładamy bezpośrednio na bolące miejsca na około pół godziny.

nalewka ze świerku

Nalewka świerkowa

2 szklanki igliwia lub szczytów gałązek zalewamy w słoju 500 ml alkoholu 40%. Pozostawiamy szczelnie zamknięte na miesiąc. Co parę dni wstrząsamy słoikiem, aby wymieszać zawartość. Następnie przecedzamy przez sito i przepuszczamy przez filtr do kawy.
Zażywamy trzy razy dziennie po 1 łyżeczce w rozcieńczeniu z niewielką ilością wody.
Nalewkę można także stosować zewnętrznie do przemywania skóry w przypadku pryszczy, łojotoku, oparzeń, grzybic, ropni i innych schorzeń.

Ziołomiód świerkowy

Nalewkę z igliwia świerkowego mieszamy z miodem w proporcji 1:1. W ten sposób otrzymamy smaczny syrop. Obecny w miodzie cukier ma jeszcze jedną zaletę – zwiększa przyswajalność zawartych w nalewce substancji czynnych.
Ziołomiód zażywa się trzy do sześciu razy dziennie po 1 łyżce. Działa wzmacniająco, regenerująco, wykrztuśnie, antyseptycznie, wspomaga układ immunologiczny.

Kąpiel świerkowa

Około 1 kg igliwia i szczytów gałązek zalewamy 4 litrami zimnej wody. Powoli, pod przykryciem doprowadzamy do wrzenia. Gotujemy 5-10 minut na małym ogniu. Odstawiamy na pół godziny. Odcedzamy i wlewamy do wanny napełnionej wodą.
Kąpiel powinna trwać około 15 minut. Jest pomocna w bólach stawów i mięśni, w stanach pourazowych, przy bezsenności, w chorobach układu nerwowego, przy wyczerpaniu i osłabieniu pochorobowym, w zaburzeniach przemiany materii, przy trudno gojących się ranach, łuszczycy oraz owrzodzeniach.

gałązki świerkowe

W wielu tradycyjnych kulturach, szczególnie ludów Północy świerk uważano za drzewo święte. Wierzono, że na podstawie obserwacji kierunku ruchu targanych wiatrem gałęzi można wywróżyć sobie skąd przybędzie do nas szczęście.
U mnie nieprzerwanie wynika, że nadejdzie prosto z zachodu. I faktycznie, przepowiednia spełnia się każdego dnia… Zachodzące słońce wprowadza mnie w stan absolutnego poczucia dobrostanu. Pełni szczęścia. O każdej porze roku.

 

Bibliografia:

Różański H., http://rozanski.li/1288/swierk-picea-w-fitoterapii/ (stan na 10.01.2017)

Komentarze Dodaj swój

  1. Asia napisał(a):

    Super, cenne informacje! Mam tylko jedno pytanie czy igliwie rozdrabniamy razem z gałązkami czy też oskubujemy je z gałązek i same rozdrabniamy?

    1. Dziękuję :). Ja rozdrobniłam igliwie razem z krótkimi gałązkami.

  2. Jola napisał(a):

    Wspaniały blog,cenne informacje. Trafiłam tu przez przypadek i rozgoszczę się. Pani opowieści czyta się jak baśń- mam na myśli to zadziwia je, ” zapadanie” w historię , o której mowa. Ze swojej strony proszę o więcej receptur dla małych dzieci, informacji,czy są dozwolone dla nich. Pozdrawiam i dziękuję.

    1. Dziękuję za słowa cieplejsze niż letnie słońce. Zainspirowała mnie Pani. O stosowaniu ziół u dzieci będę przekazywać więcej informacji – już od następnego artykułu 🙂

Dodaj komentarz