Żywokost, od wszelkich boleści

Praca w gospodarstwie tak mnie absorbuje, że często nie starcza mi czasu na wyprawy w poszukiwaniu ziół. Do lasu, nad jeziora, na torfowiska, których u mnie na Północy jest zatrzęsienie. Dlatego wiele dzikich roślin zaprosiłam po prostu do siebie. Posadziłam wokół domu, żeby zawsze mieć je pod ręką. Tak też było z sadzonką żywokostu lekarskiego (Symphytum officinale L.). Znad odległego rowu przeniosłam ją nad brzeg mojego stawu. Przeprowadzka chyba nie zrobiła na niej dużego wrażenia. W ciągu jednego lata roślina wybujała i rozrosła się aż miło było popatrzeć. Najwidoczniej w wilgotnym, podmokłym miejscu poczuła się u siebie.

O wielkiej żywotności żywokostu przekonuję się każdej wiosny. Jesienią wystarczy powsadzać w ziemię kawałeczki jego korzenia, aby na wiosnę mieć już cały łan. Równie łatwo rozmnaża się przez nasiona. Ale żywokostu, tak jak i szczęścia nigdy za wiele… Robię z niego cały arsenał ziołowych leków i kosmetyków. Nie tylko ja i towarzyszące mi zwierzęta korzystamy z jego dobroczynnych właściwości. Rośliny też. Z liści żywokostu przygotowuję doskonałą, bogatą w potas gnojówkę do nawożenia warzyw. Najwyraźniej bardzo ją lubią, bo rosną w oczach.

korzeń żywokostu lekarskiego

Żywokost słynie przede wszystkim ze swoich właściwości regenerujących i gojących. Stosuje się go na rany, stłuczenia, owrzodzenia, odmrożenia i oparzenia. Przynosi spektakularne efekty w leczeniu wszelkich urazów układu stawowo-mięśniowego: bólów mięśni, zwichnięć, lekkich złamań nie wymagających użycia gipsu, reumatoidalnego zapalenia stawów. Z badań wynika, że jako środek przeciwzapalny i przeciwbólowy w niczym nie ustępuje syntetycznym lekom z grupy niesteroidowych leków przeciwzapalnych.

Już sama nazwa żywokost wiele mówi o jego naturze. To zioło, które żywi kość. Aleksander Ożarowski, nestor polskiego ziołolecznictwa podaje, że pod wpływem wyciągów z żywokostu następuje zwiększenie liczby leukocytów obojętnochłonnych oraz pobudzenie mechanizmów obronnych, wyrażających się m.in. przyspieszonym wypełnianiem ubytków kostnych po złamaniach.
Dawniej, jak podaje Józef Rostafiński na wsi powszechna była wiara, że żywokost włożony do garnca w którym wre mięso, sprawia, że jego sztuki się zrastają.

Skuteczność żywokostu to wypadkowa działania wielu zawartych w nim substancji.
Żywokost zawiera m.in. alantoinę (do 2,5%), śluzy (do 30%), krzemionkę, kwasy, skrobię, asparaginę, garbniki, cholinę, żywicę, gumy. Pobudzanie procesów ziarninowania w ubytkach skórnych to przede wszystkim zasługa alantoiny. Saponiny działają antybakteryjnie, a śluz powlekająco i łagodząco. O jego bogatej zawartości można przekonać się już podczas mycia korzenia. Śluz działa na dłonie niczym leczniczy kompres. Po kontakcie z nim skóra staje się gładka i miękka.

korzeń żywokostu lekarskiego

Surowcem leczniczym jest korzeń i kwitnące ziele żywokostu.
Jesień to idealny czas na pozyskiwanie korzeni. Można je wykopywać również wiosną przed ruszeniem wegetacji. U mnie czas korzenia to zdecydowanie październik i listopad, kiedy prace polowe mam już w większości za sobą. Od wczesnej wiosny jestem tak zaabsorbowana dbaniem o glebę, sianiem i sadzeniem, że korzeniowe wykopki schodzą na dalszy plan.

Korzeń żywokostu jest gruby, rozgałęziony, niemal czarny z zewnątrz, w środku żółtawy. Po wykopaniu oczyszczamy go z ziemi i dokładnie myjemy. Po pocięciu na mniejsze kawałki można go ususzyć w piekarniku nastawionym na temperaturę około 40 stopni.
Ja jestem maniaczką przetwarzania ziół przede wszystkim w stanie świeżym. Zaraz po umyciu korzeni ścieram je drobno na tarce i nastawiam, to co dla mnie najbardziej cenne. Olej i gliceryd – ingrediencje niezbędne do zrobienia maści żywokostowej.

Żywokost można stosować na wiele sposobów. Najprostszy to po prostu przyłożenie rozgniecionego liścia na chore miejsce. Bardziej skuteczne będzie zmiksowanie liści z niewielką ilością wody. Z powstałej w ten sposób papki sporządza się okład. Aby zapobiec jego zsuwaniu się można zabezpieczyć go bandażem. Okład należy trzymać około godziny. Analogicznie przygotowuje się okład z drobno startego, świeżego korzenia, który działa silniej niż liście. Papki przygotowane w ten sposób można zamrażać w pojemnikach do lodu. W razie potrzeby wystarczy rozpuścić ziołową kostkę.
Jeśli posiadasz jedynie korzeń suszony zmiel go w młynku elektrycznym na proszek. Dodaj niewielką ilość wody lub oleju. Wymieszaj na leczniczą pastę.

Wyciąg olejowy z korzenia żywokostu

Drobno zmielony świeży lub suchy korzeń lekko zwilż alkoholem. Surowiec umieść w słoiku. Zalej olejem rafinowanym. Szczelnie zamknij. Odstaw w ciemne miejsce na około 14 dni. Następnie dokładnie przecedź.
Olej możesz stosować zewnętrznie we wszystkich wymienionych wyżej dolegliwościach lub jako kosmetyk pielęgnacyjny.

Wyciąg glicerynowy z korzenia żywokostu

Szklankę drobno startego korzenia żywokostu zwilż delikatnie alkoholem. Zalej gliceryną (dostępna w aptece lub w sklepach z półproduktami kosmetycznymi). Wytrawiaj przez około tydzień. Gotowy gliceryd przypomina gęsty kisiel. Najłatwiej przecedzić go przez gazę dokładnie wyciskając zawartość.

wyciąg glicerynowy z korzenia żywokostu lekarskiego

Maść żywokostowa

  • 75 ml wyciągu olejowego z korzenia żywokostu
  • 75 ml wyciągu glicerynowego z korzenia żywokostu
  • 20 g wosku pszczelego
  • 1 ml witaminy E (28 – 30 kropli)

W kąpieli wodnej podgrzej wosk pszczeli do całkowitego rozpuszczenia. Powoli wlewaj olej cały czas mieszając. Dodaj gliceryd. Mieszaj do uzyskania jednolitej masy. Na koniec dodaj witaminę E. Witamina E pełni rolę naturalnego konserwantu. Przeciwdziała utlenianiu się olejów, czyli ich jełczeniu. Dzięki niej maść zachowa dłużej świeżość. Zawartość przelej do wysterylizowanych pojemniczków. Przechowuj w chłodnym i ciemnym miejscu, najlepiej w lodówce.
Dawkowanie: nakładać na chore miejsca 3 razy dziennie. Maść można także stosować jako środek natłuszczający do spierzchniętych warg oraz pielęgnacji skóry.

Żywokost lekarski, niegdyś nazywano polskim żeń-szeniem. W wielu kulturach był bardzo popularnym lekiem. Używano go m.in. w przypadku wrzodów żołądka i dwunastnicy, w nieżytach błon śluzowych przewodu pokarmowego oraz jako środek przeciwkaszlowy.
W ostatnich latach naukowcy odkryli, że zawarte w nim alkaloidy pirolizydynowe przy stosowaniu doustnym przyczyniają się do zmian nowotworowych. Żywokost został całkowicie zdetronizowany. Obecnie w Polsce, wielu krajach europejskich oraz USA zabronione jest stosowanie wewnętrzne żywokostu.

Zakaz ten budzi wiele kontrowersji wśród praktykujących zielarzy oraz niektórych naukowców. Badania odnosiły się jedynie do wyizolowanych alkaloidów, a nie do całej rośliny. Zwierzętom laboratoryjnym podawano je do spożycia przez długi czas i w bardzo dużych dawkach.

maść z korzenia żywokostu lekarskiego

W ziołolecznictwie żywokost stosuje się w całości, a nie w formie wyizolowanych alkaloidów, zażywa w określonych dawkach i nie dłużej niż miesiąc. Doktor Henryk Różański podaje, że już na etapie obróbki żywokostu – rozdrabniania, gotowania, suszenia część alkaloidów rozkłada się. Według niego ich poziom w roślinie jest na tyle niski, że przy rozsądnym stosowaniu nie ma zagrożenia dla zdrowia. Poza tym istnieje hipoteza, że pewne substancje zawarte w żywokoście mają zdolność neutralizowania szkodliwości obecnych w nim alkaloidów.
Przy stosowaniu zewnętrznym natomiast wchłanianie alkaloidów przez nieuszkodzoną skórę jest znikome.

Te dylematy można jedynie podsumować słowami Paracelsusa: Każda substancja jest trucizną i nic nie jest od niej wolne. O wszystkim decyduje dawka.
I zdać się na własny rozsądek.

 

Bibliografia:

  1. Rostafiński J., Zielnik czarodziejski to jest zbiór przesądów o roślinach, Nakł. Akademii Umiejętności : Skł. gł. w Księgarni Spółki Wydawniczej Polskiej, 1893.
  2. Ożarowski A., Jaroniewski W., Rośliny lecznicze i ich praktyczne zastosowanie, Instytut Wydawniczy Związków Zawodowych, Warszawa 1989.
  3. Różański H., http://rozanski.li/172/zywokost-symphytum-stosowac-doustnie-czy-nie/ (stan na 12.12.2016)

Komentarzy Dodaj swój

  1. Marcin napisał(a):

    Fajny artykuł. Jestem ciekaw dlaczego korzenie wykopuje się tylko jesienią i wiosną? Nie można latem?

    1. Roślina, zanim zapadnie w zimowy sen transportuje swoje najcenniejsze składniki do korzenia. To taki magazyn roślinnych zapasów. Dlatego korzenie pozyskuje się późną jesienią oraz wczesną wiosną, zanim ruszy wegetacja i nastąpi przemieszczenie związków aktywnych do innych części roślin.

  2. Irena czerwionka napisał(a):

    Wszystko to najprawdziwsza prawda -ja tez mam na swojej łące mnóstwo żywokostu, stosuję go od lat, bardzo mi pomaga macerat olejowy z żywokostu na stawy i bolące paluchy u nóg. Ale takiej maści, jak Pani podaje jeszcze nie robiłam, ale na pewno zrobię jesienią, bo w ogóle robię różne maści i kremy używając wosku pszczelego jako emulgatora, a wit.E jako konserwantu. Dziękuję za przepis, Jutro natomiast wyruszam do lasu po igliwie świerka i zabieram się za robienie maści, Nie wiem tylko, czy pora roku odpowiednia? Pozdrawiam – Irena

    1. Żywokost jest według mnie jednym z najskuteczniejszych ziół przy problemach ze stawami. Wyciąg olejowy i maść mają bardzo podobne działanie. Igliwie świerkowe najlepiej zbierać od początku stycznia do końca lutego. W tym czasie zawartość witaminy C jest w nim najwyższa. W okresie letnim jej poziom spada aż o połowę. Z igliwia warto zrobić kąpiel – bardzo wzmacnia organizm, leczy przeziębienia i jest pomocna w bólach stawów i mięśni.
      Życzę owocnej wędrówki po leśnych ostępach 🙂

  3. Irena czerwionka napisał(a):

    Bardzo, bardzo serdecznie dziękuję za informację dotyczacą czasu zbierania igliwia – teraz własnie! Czas zatem wyruszyc do lasu. Pozdrawiam – irena

    1. Irena, byłaś już na świerkowych zbiorach? Ciekawa jestem jakie przetwory zrobiłaś… Powodzenia 🙂

  4. Irena czerwionka napisał(a):

    Mniej więcej dwa tygodnie temu wybrałam się do lasu po świerkowe gałązki. Zrobiłam macerat olejowy wg. Pani przepisu. 12.lutego – podczas pełni zamierzałam znów pojechac do lasu po żywicę.Niestety, śnieżne zamiecie i obfite opady, które nawiedziły Podlasie w ubiegłym tygodniu sprawiły, że jeszcze w tym lesie nie byłam, trzeba będzie po pas brodzić w sniegu, Ale się wybiorę, założę długie buty i wejdę między drzewa, żeby nie wiem co… Pozdrawiam – Irena

  5. Krysia napisał(a):

    Z przyjemnością przeczytałam, mam tylko pytanie: w jakich proporcjach dodaje się olej i glicerynę do żywokostu?

    1. Na szklankę świeżego utartego korzenia: 300 ml oleju, 600 g gliceryny.

  6. Ania napisał(a):

    Super artykuł, jak zresztą cały blog.

    Chciałabym poznać Pani opinię na temat wyboru gliceryny. W Internecie dużo jest ofert gliceryny roślinnej farmaceutycznej 99,5 % w cenie ok. 20 zł za 1 l. Czy będzie się nadawała do glicerytu, czy powinnam wybrać jakiś inny rodzaj? Pytam również dlatego, że jest znacznie tańsza od gliceryny syntetycznej z apteki, której 0,5 l kosztuje ok. 100 zł. Będę bardzo wdzięczna za pomoc.

    Pozdrawiam.

    1. Ania, ja do glicerydów używam gliceryny roślinnej 99,7% CZDA (czysta do analiz). Gliceryna farmaceutyczna jest o dużo droższa jedynie ze względu na posiadane certyfikaty. Pozdrawiam.

  7. Maria napisał(a):

    Witam serdecznie, czy zywokost pomocny jest w atopowym zapaleniu skory,???

    1. Maria, tak będzie pomocny. Najlepiej przygotować odwar z korzenia i przemywać skórę kilka razy w ciągu dnia lub robić okłady. Teraz jest bardzo dobry czas na kopanie korzeni. Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz