Kwiaty kasztanowca

U mojej babci Stanisławy na samym dnie solidnej skrzyni mieszczącej się pod zajmującym niemal pół pokoju, pamiętającym jeszcze czasy wojny, łożem przykrytym śnieżnobiałą, pachnącą świeżością pierzyną i poduchami obleczonymi w sztywne od krochmalu poszewki zawsze leżał stosik kasztanów.
Co roku z wielką skrupulatnością wymienianych na świeże.

Każdej jesieni ruszaliśmy całą rodziną do parku, aby zebrać te błyszczące, gładkie w dotyku jak wygłaskane przez wodę nadmorskie kamienie, skarby.
Miały być panaceum na wszelkie bolączki.
Od rwania w krzyżu po ochronę przed promieniowaniem wywoływanym przez przecinające się, jawiące mi się w dzieciństwie jako złowrogie, podstępne, ukryte gdzieś pod nogami niczym kłębowiska żmij, żyły wodne.

Według babcinych zaleceń kasztany umieszczaliśmy pod każdym łóżkiem i wciskaliśmy głęboko w kieszenie ubrań.
Noszenie przy sobie tego cudownego, stworzonego rękami natury talizmanu miało być gwarancją nie tylko dobrego zdrowia, ale i wzrostu sił witalnych.
Niestety kasztanom ani śniło się trzymać blisko ciała. Pozostawać w czeluściach ciasnych, nudnych ciemności kieszeni.
Wystarczyła jedna chwila nieuwagi podczas rozbierania się, a wyskakiwały z nich niczym jakieś żywe stworzenia, upadały wydając głośne, głuche pomruki na podłogę i toczyły się gdzieś pod szafy, w najtrudniej dostępne zakamarki.
A potem tkwiły tam, żyjąc w zapomnieniu swoim kasztanowym życiem aż do czasu wielkich, świątecznych porządków.


Z mało którą rośliną łączy mnie tak wiele budzących ciepło w sercu wspomnień jak z kasztanowcem zwyczajnym (Aesculus hippocastanum L.).

Te dorastające zwykle do wysokości 30 metrów, mogące osiągać ponad 6 metrów w obwodzie drzewa mają gęstą, kopulastą koronę, która aż kusi, aby przysiąść na chwilę w jej cieniu.
Najczęściej można spotkać je w parkach, na skwerach, cmentarzach, wzdłuż dróg.

Maj to czas gdy w przyrodzie zadziewa się prawdziwa magia.
Nasz zielony olbrzym okrywa się niczym panna na wydaniu białym welonem kwiatów.

Do celów leczniczych ścina się całe kwiatostany, a następnie kwiatki delikatnie obrywa się z szypułek.

Szacuje się, że w medycynie ludowej kasztanowiec stosowany jest od co najmniej pięciu wieków. Wywarem z kwiatów leczono m.in. żółtaczkę, schorzenia serca i wątroby, anemię, gruźlicę płuc oraz rozmaite bóle, a w formie kompresów – żylaki.

Nalewkę z kwiatów na spirytusie stosowano zewnętrznie przy podagrze, artretyzmie i rwie kulszowej, a w przypadku kaszlu wcierano ją choremu w nogi.

Kwiaty kasztanowca stanowią źródło flawonoidów m.in. kwercetyny, kemferolu, rutyny i ich glikozydów. Zawierają również kumaryny (m.in. eskulina), fenolokwasy, saponiny, garbniki.

Wykazują działanie przeciwzapalne, przeciwreumatyczne, przeciwobrzękowe, przeciwkrwotoczne. Uszczelniają i wzmacniają ściany naczyń krwionośnych, przeciwdziałają zastojom żylnym. Usprawniają krążenie.

Są cennym surowcem w przypadku niewydolności żylnej, stanów zapalnych żył podudzi, żylaków kończyn dolnych i w chorobie hemoroidalnej odbytu.
Stosuje się je w zastojach krwi i limfy, niewydolności krążenia, zakrzepicy.
Ze względu na działanie wykrztuśne używa się ich w leczeniu stanów zapalnych dróg oddechowych oraz przy kaszlu.

Zewnętrznie w formie wcierań i kompresów są pomocne w zwichnięciach i złamaniach, obrzękach, siniakach, przy bólach mięśni i stawów, odmrożeniach, żylakach kończyn.
W formie nasiadówek dobrze sprawdzą się w przypadku choroby hemoroidalnej.

Posiadają zdolność hamowania nadmiernej aktywności enzymu hialuronidazy dlatego dodaje się je do kosmetyków o działaniu przeciwstarzeniowym.

Bezpieczeństwo stosowania

Preparaty z kasztanowca podawane doustnie mogą powodować u niektórych osób bóle i zawroty głowy, dolegliwości żołądkowo-jelitowe, nudności, reakcje uczuleniowe objawiające się m.in. swędzeniem skóry. Nie zaleca się używać ich w okresie ciąży oraz karmienia piersią.

Napar z kwiatów kasztanowca

1 łyżkę rozdrobnionych kwiatów zalej 1 szklanką wrzącej wody. Pozostaw na 30 minut pod przykryciem. Następnie przecedź. Pij po pół szklanki trzy razy dziennie.

Wyciąg na winie z kwiatów kasztanowca

Weź jedną szklankę świeżych, rozdrobnionych kwiatów kasztanowca. Umieść je w słoju i zwilż spirytusem. Pozostaw szczelnie zamknięte na pół godziny.
Następnie zalej je 5 szklankami białego, wytrawnego wina.
Maceruj przez miesiąc w miejscu ciemnym, w temperaturze pokojowej. Przecedź.
Zażywaj 2 razy dziennie po 1 łyżce stołowej.

Chcesz dowiedzieć się więcej o właściwościach leczniczych naszych drzew i krzewów? Zapisz się na warsztaty: „Lecznicze drzewa i krzewy” w terminie 30 maja 2026.
ZOBACZ PROGRAM

Bibliografia:

Kowalska Ruta, O czym szumią zioła, Podręcznik ziołolecznictwa tom 2, Zioła w Pełni, Grabowo 2025, https://oczymszumiaziola.pl/

Zostaw komentarz

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.